„The Secret” – Alan Parsons. Moja recenzja.

Alan Parsons od lat należy do moich jednych z ulubionych twórców. Jako The Alan Parsons Project zna go każdy z piosenki „Don’t answer me”, która do dziś pojawiająca się w stacjach radiowych, nie jest jednak sednem twórczości grupy. Najważniejsze w ich twórczości, która ma już ponad 40 lat (!) to trzy główne nurty:

  1. Ballady z różnymi wokalistami (albo wokalistkami) gdzie głównie króluje ciepły głos nieżyjącego już Erica Woolfsona – współzałożyciela „Projektu”. Tu często pojawiają się charakterystyczne chórki.
  2. Utwory bardziej rockowe lub z pogranicza tzw symfonicznego rocka.
  3. Utwory instrumentalne.

Nie sposób wymieniać wszystkiego, jeśli nie znacie Parsonsów albo znacie tylko „Don’t answer me” czy „Eye in the sky” to polecam na początek takie utwory jak: „Time”, „The turn of a friendly card”, „The eagles will rise again”, „Old and wise”, czy „Days are numbers” albo z nieco nowszych: „Siren song”, „Brother up in heaven”, „Do you live at all?”. Jeśli to wasz klimat znajdziecie znacznie, znacznie więcej.

Choć bardzo lubię Parsonsów to jakoś nie śledziłem ostatnio ich dokonań. I parę dni temu całkiem przypadkowo odkryłem, że wydali nowy album: „The Secret”. Poprzedni album „The valid path” był wydany 15 lat temu, choć w 2013r. pojawiła się kompilacja różnych utworów nie mająca chyba statusu albumu „Fragile”. Mniejsza o to. „The valid path” choć zawiera kilka ciekawych utworów, to nie zachwycił mnie – album jest próbą unowocześnienia brzmienia, pójścia w stronę elektroniki na swój sposób. Natomiast aktualny, świeży „The Secret” jest tym za co Parsonsów lubię. Utwory, które nie rzucają na kolana w pierwszym odsłuchu, ale zyskują z każdym kolejnym razem. Dobra, charakterystyczna realizacja studyjna, ciekawe różnorodne wokale i proste niby w budowie utwory, które jednak nie zawsze są oczywiste. Najbardziej lubię na płycie kawałki takie jak: „As lights fall”, „Miracle”, „Fly to me”, Years of glory”, „Soiree fantastique” i „I can’t get there from here”. Jest to niejako powrót do trochę starego stylu kompozycji z lat 80 – 90 tych. Jeśli znacie ballady, które wymieniłem m.in. wyżej, to w nowych się odnajdziecie. Polecam szczerze, good job Alan 🙂

Reklamy

Opublikowane przez tomaszniezakwinu

Nie jestem kobietą jak można się domyśleć z nazwy i to chyba wystarczy.

Join the Conversation

2 Comments

  1. Płyty odsłuchuję w samochodzie, tam je najlepiej poznaję. Tak jak mówisz – niektóre wymagają co najmniej kilkukrotnego przesłuchania, aby je w pełni polubić/ zaakceptować/ docenić.

    Tego nie kojarzę, ale może sama nie wiem, że znam. Sprawdzę 😉

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: