Nie lubię się dzielić – vol. 2

Część pierwsza sprzed paru dni dotyczyła raczej dzielenia się w sensie wynajmowania, współdzielenia w wymiarze bardziej komercyjnym. Ekoterroryzm i pokłosie tej idei.

Dziś zajmę się dzieleniem w innym wymiarze, do czego zostałem poniekąd wczoraj sprowokowany jeśli mogę użyć takiego określenia. Oj nie, żeby mi to spędzało sen z powiek 😉

Człowiek światły, prawy i inteligentny, a już w ogóle religijny jest w pełni w swym człowieczeństwie jeśli umie się dzielić. Dzielić się dobrami materialnymi ze słabymi i potrzebującymi, dzielić się sobą – swym czasem, zainteresowaniem, uwagą, miłością z innymi ludźmi. Tak wmawiają nam wszyscy od najmłodszych lat i nawet dziś wydawałoby się w epoce konsumpcjonizmu, egoizmu i haseł typu „róbta co chceta” akurat to ostatnie w swej przekorności stało się zalążkiem pomagania potrzebującym, a my ludzie łatwo wpadamy w wartościowanie – nie lubi się dzielić – coś z nim jest nie tak.

Zanim przejdę do tego, że tak, o ja okropny nie lubię się dzielić, zastanówmy się nad tym cóż owo dzielenie oznacza.

Materialnie – mam coś to oddaję potrzebującemu. Jak zmierzyć wartość tego daru? Czy jak dam 5 zł na WOŚP to jestem gorszy niż jak wylicytuję na aukcji odrzutowiec? Powiecie to zależy na co Cię stać. No to ile % mojego dochodu np rocznego powinienem rocznie oddawać, aby uznano, że wspieram materialnie potrzebujących? 0,5% – 10%? Może powiecie 1% to jest OK, a ja zapytam 0,95% już nie? Stwierdzimy więc zapewne, że takie matematyczne rozważania nie mają sensu, każdy da to co uważa, jak w ogóle da to jest OK. Hmm, no dobrze – a jeśli nie dam nic na żadną akcję, to nie wspieram potrzebujących? Płacę podatki, składki wypadkowe itp. część z tego idzie na potrzebujących. Powiecie, że to obowiązek. No dobrze, ale jeśli np zarabiam dużo i płacę wysokie podatki i powiedzmy, że obiektywnie matematycznie wydaję więcej na wsparcie potrzebującym niż ktoś, kto nie zarabia i wrzuci czasem gdzieś do puszki parę złotych. Czyj dar jest bardziej cenny? Na pewno pomyślicie o wdowim groszu, ja cały czas niby nic nie robię – płacę obowiązkowe daniny. Dodatkowo mogę przeznaczyć 1% mojego podatku na jakiś konkretny cel. Te moje 1% może być więcej niż Twoje drobne, które dajesz czasem komuś. No to spójrzmy jeszcze inaczej na ten materialny „problem”. Każdego tygodnia widzimy wiele akcji w TV, w mailach, od znajomych (nagle w tej sytuacji masz dużo znajomych) o szczególnie potrzebujących osobach, o pilnych operacjach, itp. Serce Ci się kraje i robisz przelew. Raz, drugi, trzeci… Przychodzą wakacje i dziecko pyta:

„- mogę pojechać na obóz?”

„- nie mam pieniędzy”

W ten sposób dochodzimy do drugiego aspektu dzielenia: niematerialnego. Dlaczego mam odmówić czegoś moim dzieciom tylko dlatego, że są zdrowe i nic im nie jest? W skrajnym przypadku, gdyby miały ojca altruistę oddawałby wszystkie nadwyżki na potrzebujących, w końcu same zaczęły by być potrzebującymi. Ale podobnie jest z czasem, zaangażowaniem itd. Jeśli chodzę do pracy a po pracy będę angażował się w społecznie potrzebne akcje i poświęcał im dużo czasu niejako zabiorę czas swoim dzieciom, którym też jestem potrzebny. Dlaczego one mają być bardziej rozumne i wiedzieć, że no trudno nie mamy rodziców, bo oni pomagają innym. W końcu każdy człowiek chyba jest w pierwszej kolejności odpowiedzialny za najbliższych. Jeśli mam rodzinę, zapewniam im byt, potrzeby nie tylko podstawowe, daję im czas, siebie najlepiej jak umiem, czy to za mało? Czy jeśli teraz napiszę – nie lubię się dzielić z innymi, bo wolę dać siebie rodzinie, to już brzmi to tak samo jak na początku? Czy każdy z nas musi mieć cechy altruisty? Każdy niby jest inny – a co jeśli starcza mi siły i ochoty na bycie tylko dla rodziny, to za mało? Są zapewne ludzie, którzy lubią się angażować w pomaganie innym i ja to doceniam, ale czy muszę być taki sam?

Wiem, że i tak dalej wartościujecie moje słowa – ok, nie za bardzo chyba lubi pomagać, ale po części jest wytłumaczony, bo rodzina…

To brnijmy dalej – rodzina to szerokie pojęcie, dla niektórych więzy krwi są bardzo ważne, piąta pociotka po kądzieli to rodzina, a wg niektórych mąż czy teściowa już nie 😉

Jeśli lubię dzielić się sobą tylko z najbliższą rodziną w sensie podstawowej komórki społecznej, a już z rodzicami i rodzeństwem nie? Straszne prawda? Jak daleko dzielenie powinno być dopuszczalne, aby uznane było przez ogół za bycie człowiekiem? Rodzice, rodzeństwo (szwagier też?), pierwszy kuzyn, którego imienia nie pamiętam i nie widziałem od 30 lat też? A może rodzeństwo moich rodziców, a może dzieci mojego rodzeństwa? Człowiek to jednak ciężkie ma życie, co zrobić jak ktoś nie czuje się zbytnio podzielny i pro-rodzinny?

Tak jak każdy wierzący facet nie zostaje księdzem, a w niedzielę pójdzie do kościoła, każdy kto lubi grać, czy śpiewać nie studiuje na Akademii Muzycznej, ale czasem sobie pośpiewa, tak chyba każdy wspiera kogo chce w zakresie jaki uważa za słuszny i nikt nie powinien w to ingerować ani tego oceniać.

Uff, chyba nadal nie lubię się dzielić (a muszę chcieć?) i dobrze mi z tym… 😉

Wiem, że więcej jest tu pytań niż odpowiedzi, ale ja nie znam odpowiedzi na każde pytanie.

PS – tak, trochę prowokuję, nie wszystko co zostało wyżej przytoczone dotyczy mnie bezpośrednio 😉

Reklamy

Opublikowane przez tomaszniezakwinu

Nie jestem kobietą jak można się domyśleć z nazwy i to chyba wystarczy.

Join the Conversation

1 Comment

  1. I tak kiedyś doszłam do wniosku, że altruizm to egoizm 😉
    Dla mnie właściwie takim miernikiem jest odruch serca. Nie rozumu. Tylko że w pewnym momencie włączają się wyrzuty sumienia: skoro daję tej osobie, to dlaczego nie tamtej, bądź TEŻ nie tamtej. Jest tego zbyt dużo. Trzeba włączyć rozsądek. Nie wiem, czy jest to z czymś tam zgodne, ale ja też muszę żyć i funkcjonować w świecie, który niespecjalnie o mnie dba. Więc „kochaj bliźniego jak siebie samego”, czyli traktuj na równi z innymi. Na równi. Może to znaczy słowo „dziel się”. Bliźni to też bliscy, najbliżsi, dzieci, znajomi.

    Polubienie

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: